Przemyślenia na luźno- postanowienia noworoczne
Zapewne każdy chociaż raz pod koniec roku tworzył postanowienia noworoczne. Z reguły jest to coś w stylu "schudnę", "zacznę dietę", "będę chodzić na siłkę" czy chociażby "zacznę się lepiej uczyć".
Teraz moje pytanie: czy komukolwiek udało się wytrwać w takim postanowieniu?
Z doświadczenia wiem, że ludzie są leniwi, mają słomiany zapał czy cokolwiek innego, co jest powodem porzucenia swoich celów. Przy tym wszystkim są sprytni i inteligentni, bo: "nie chodzę już na siłkę, bo mam problem z kolanami"; "nie mam już diety, bo dostałam uczulenia na truskawki"; "nie mam lepszych ocen, bo ta krowa robi trudniejsze sprawdziany". Zauważyliście, prawda? Szukamy wymówek, żeby nie realizować postanowień.
Wiecie, to w sumie zabawne. Zazwyczaj w grudniu mówimy sobie "od nowego roku wezmę się za siebie". I faktycznie, bierzemy się. Ale na trzy tygodnie, wytrwalsi może na półtora miesiąca. A jak ktoś wytrwa trzy miesiące to w ogóle, chwała i pokłony.
Jaki jest sens wymyślać postanowienia noworoczne, skoro wiemy, że nie wypalą? Nie łatwiej znaleźć coś, co wykonamy?
Kroczek po kroczku.
Chcemy schudnąć? Proszę bardzo! Postanowienie: w styczniu robić po 10 brzuszków dziennie, a co miesiąc zwiększać o pięć. I takim oto sposobem do czerwca będziemy robić 35 brzuszków dziennie, a w grudniu 65. Efekt gwarantowany. Wykonanie prostsze niż chodzenie trzy razy w tygodniu na siłownię.
Chcemy lepiej się uczyć? Nic trudnego! Zacznijmy od systematycznej nauki. Nie musimy uczyć się całego materiału na raz. Nawet nie wiecie, jak pomocne są fiszki czy porozwieszane po pokoju karteczki (ze wzorami z matematyki czy definicjami z biologii).
Szukajmy celów, które jesteśmy w stanie osiągnąć bez ogromnego wysiłku. Owszem, trzeba trochę popracować nad sukcesem, ale nie zniechęcajmy się porażkami i natłokiem pracy.
Wiecie, jak wyglądały moje postanowienia na 2017 rok?
Wziąć się do roboty i ukończyć gimnazjum z czerwonym paskiem. Zaliczone.
Napisać dobrze egzaminy. Nic poniżej 80%, więc zaliczone.
Angażować się w wiele rzeczy. Projekt do budżetu partycypacyjnego, samorząd klasowy, poczet sztandarowy... chyba zaliczone.
Pisać. Cóż, chyba mogę to uznać za zaliczone, bo trochę pisałam. To, że nie jest opublikowane to już inna sprawa.
Zrzucić kilka kilogramów. Zrzuciłam trzy, chyba się liczy.
Niby nic wielkiego, a jednak małe sukcesy. I cieszą.
Moje plany na ten rok są podobne. Nadal chcę pisać, nadal chcę zrzucić kilka kilogramów, nadal chcę się dobrze uczyć (ale tylko tych przedmiotów, których potrzebuję- w końcu to liceum). Wiecie, znalazłam w internecie taki schemat. Dla chętnych wklejam (i nie przypisuję sobie żadnych praw autorskich, żeby nie było!)
I wiecie, chyba z tego skorzystam, bo to fajna motywacja. Wypełnię i powieszę nad łóżkiem, żeby przypominać sobie o swoich celach.
Podsumowując, pamiętajcie: małe kroczki. Nie rzucajcie się na głęboką wodę, bo utoniecie.
Życzę wam wytrwałości i tego, abyście kroczyli przez życie z uniesioną głową.
Szczęśliwego Nowego Roku! (co z tego, że jest prawie połowa stycznia)
Teraz moje pytanie: czy komukolwiek udało się wytrwać w takim postanowieniu?
Z doświadczenia wiem, że ludzie są leniwi, mają słomiany zapał czy cokolwiek innego, co jest powodem porzucenia swoich celów. Przy tym wszystkim są sprytni i inteligentni, bo: "nie chodzę już na siłkę, bo mam problem z kolanami"; "nie mam już diety, bo dostałam uczulenia na truskawki"; "nie mam lepszych ocen, bo ta krowa robi trudniejsze sprawdziany". Zauważyliście, prawda? Szukamy wymówek, żeby nie realizować postanowień.
Wiecie, to w sumie zabawne. Zazwyczaj w grudniu mówimy sobie "od nowego roku wezmę się za siebie". I faktycznie, bierzemy się. Ale na trzy tygodnie, wytrwalsi może na półtora miesiąca. A jak ktoś wytrwa trzy miesiące to w ogóle, chwała i pokłony.
Jaki jest sens wymyślać postanowienia noworoczne, skoro wiemy, że nie wypalą? Nie łatwiej znaleźć coś, co wykonamy?
Kroczek po kroczku.
Chcemy schudnąć? Proszę bardzo! Postanowienie: w styczniu robić po 10 brzuszków dziennie, a co miesiąc zwiększać o pięć. I takim oto sposobem do czerwca będziemy robić 35 brzuszków dziennie, a w grudniu 65. Efekt gwarantowany. Wykonanie prostsze niż chodzenie trzy razy w tygodniu na siłownię.
Chcemy lepiej się uczyć? Nic trudnego! Zacznijmy od systematycznej nauki. Nie musimy uczyć się całego materiału na raz. Nawet nie wiecie, jak pomocne są fiszki czy porozwieszane po pokoju karteczki (ze wzorami z matematyki czy definicjami z biologii).
Szukajmy celów, które jesteśmy w stanie osiągnąć bez ogromnego wysiłku. Owszem, trzeba trochę popracować nad sukcesem, ale nie zniechęcajmy się porażkami i natłokiem pracy.
Wiecie, jak wyglądały moje postanowienia na 2017 rok?
Wziąć się do roboty i ukończyć gimnazjum z czerwonym paskiem. Zaliczone.
Napisać dobrze egzaminy. Nic poniżej 80%, więc zaliczone.
Angażować się w wiele rzeczy. Projekt do budżetu partycypacyjnego, samorząd klasowy, poczet sztandarowy... chyba zaliczone.
Pisać. Cóż, chyba mogę to uznać za zaliczone, bo trochę pisałam. To, że nie jest opublikowane to już inna sprawa.
Zrzucić kilka kilogramów. Zrzuciłam trzy, chyba się liczy.
Niby nic wielkiego, a jednak małe sukcesy. I cieszą.
Moje plany na ten rok są podobne. Nadal chcę pisać, nadal chcę zrzucić kilka kilogramów, nadal chcę się dobrze uczyć (ale tylko tych przedmiotów, których potrzebuję- w końcu to liceum). Wiecie, znalazłam w internecie taki schemat. Dla chętnych wklejam (i nie przypisuję sobie żadnych praw autorskich, żeby nie było!)
I wiecie, chyba z tego skorzystam, bo to fajna motywacja. Wypełnię i powieszę nad łóżkiem, żeby przypominać sobie o swoich celach.
Podsumowując, pamiętajcie: małe kroczki. Nie rzucajcie się na głęboką wodę, bo utoniecie.
Życzę wam wytrwałości i tego, abyście kroczyli przez życie z uniesioną głową.
Szczęśliwego Nowego Roku! (co z tego, że jest prawie połowa stycznia)

Oj dokładnie xd Mnie często lenistwo powstrzymuje przed wypełnieniem postanowień noworocznych xd Toteż uznałam, że w tym roku nic nie postanawiam, co będę chciała to zrobię i tyle, tak na spontanie. Lepiej mnie to motywuje niż taka lista "do zrobienia" ;D
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ^^
Paula
Dobre rozwiązanie :)
UsuńTeż pozdrawiam,
Incendio ^^