Przyjaźnie przez internet
Dzisiaj, w ramach inspiracji, postanowiłam wypowiedzieć się o przyjaźniach przez internet. Wiem, że to trochę kontrowersyjny temat, więc tym chętniej chciałabym go poruszyć.
Wiecie, do niedawna uważałam przyjaźnie przez internet za coś, co jest totalnym głupstwem. Byłam przekonana, że to niebezpieczne; spotkać się z kimś, kogo się nie zna?
Na pewno znacie te wszystkie hipotezy, że ktoś się podszywa, ktoś nie jest sobą, nie da się poznać naprawdę nikogo przez internet i inne tego typu stwierdzenia. Ja słyszałam je wiele razy i wiele razy mi je wpajano- czy to przez kogoś z rodziny, w szkole czy w internecie albo telewizji.
Wierzyłam w to wszystko bez zastrzeżeń. Do czerwca 2015 roku. Data, którą chyba zapamiętam na dłuższy czas. Byłam młodsza i, chyba tak to najlepiej nazwę, miałam zajawkę na Harry'ego Pottera. W przypływie chwili, wraz z przyjaciółką, założyłyśmy fanpejdża na Facebooku właśnie w klimacie serii o młodym czarodzieju.
W ciągu przyczynowo-skutkowym wyszło tak, że potrzebowałyśmy pomocy przy prowadzeniu strony. Przewinęło się kilka osób, z którymi teraz już nie mam kontaktu. Wiecie, było, minęło, nie ma co wracać. Jednak znalazła się grupa, z którą mam cały czas kontakt i która formowała się przez jakieś dwa lata.
Teraz cały czas się przyjaźnimy, mamy ze sobą stały kontakt. I wiecie, dwie osoby udało mi się już spotkać. A z jedną dość często się widuję.
W ostatni czwartek pierwszy raz spotkałam się z Julką. Powiem wam, że byłam zdenerwowana, mimo dość dużego podekscytowania. Ale w końcu udało się- zobaczyłyśmy się. I wiecie co- jestem cała i zdrowa. Julka nie okazała się żadnym Januszem lat 40, a okazała się... Julką, którą poznałam ponad rok temu. Dla niedowiarków fotka.
Wiecie, dzięki ludziom, których poznałam w internecie, jestem innym człowiekiem. Rozwijam swoje zainteresowania- zaczęłam na poważnie pisać; rozkwitłam.
W ciągu tych kilku lat poznałam mnóstwo fantastycznych ludzi na dwóch portalach społecznościowych- asku i Facebooku. Gdyby nie oni, dzisiaj nie pisałabym tego wpisu.
A wam, moi internetowi przyjaciele, chciałabym podziękować. Za to, że po prostu jesteście. Wy wiecie, że to do was mówię. Wielki hug dla was wszystkich! ❤
W przyjaźniach przez internet piękne jest to, że ludzie nie wiedzą, jak naprawdę wyglądasz. Poznają cię pod względem charakteru i tego, co piszesz. Nie znają twojego stanu majątkowego czy pozycji społecznej. Nie są fałszywi- nie przyjaźnią się z tobą dla sławy, pieniędzy czy jakiegokolwiek innego powierzchownego aspektu. Przyjaźnią się z tobą, bo po prostu cię lubią; uważają, że jesteś wartościową osobą i uwielbiają z tobą rozmawiać. Nie widzę w tym ani grama fałszu.
Wiecie, do niedawna uważałam przyjaźnie przez internet za coś, co jest totalnym głupstwem. Byłam przekonana, że to niebezpieczne; spotkać się z kimś, kogo się nie zna?
Na pewno znacie te wszystkie hipotezy, że ktoś się podszywa, ktoś nie jest sobą, nie da się poznać naprawdę nikogo przez internet i inne tego typu stwierdzenia. Ja słyszałam je wiele razy i wiele razy mi je wpajano- czy to przez kogoś z rodziny, w szkole czy w internecie albo telewizji.
Wierzyłam w to wszystko bez zastrzeżeń. Do czerwca 2015 roku. Data, którą chyba zapamiętam na dłuższy czas. Byłam młodsza i, chyba tak to najlepiej nazwę, miałam zajawkę na Harry'ego Pottera. W przypływie chwili, wraz z przyjaciółką, założyłyśmy fanpejdża na Facebooku właśnie w klimacie serii o młodym czarodzieju.
W ciągu przyczynowo-skutkowym wyszło tak, że potrzebowałyśmy pomocy przy prowadzeniu strony. Przewinęło się kilka osób, z którymi teraz już nie mam kontaktu. Wiecie, było, minęło, nie ma co wracać. Jednak znalazła się grupa, z którą mam cały czas kontakt i która formowała się przez jakieś dwa lata.
Teraz cały czas się przyjaźnimy, mamy ze sobą stały kontakt. I wiecie, dwie osoby udało mi się już spotkać. A z jedną dość często się widuję.
W ostatni czwartek pierwszy raz spotkałam się z Julką. Powiem wam, że byłam zdenerwowana, mimo dość dużego podekscytowania. Ale w końcu udało się- zobaczyłyśmy się. I wiecie co- jestem cała i zdrowa. Julka nie okazała się żadnym Januszem lat 40, a okazała się... Julką, którą poznałam ponad rok temu. Dla niedowiarków fotka.
Wiecie, dzięki ludziom, których poznałam w internecie, jestem innym człowiekiem. Rozwijam swoje zainteresowania- zaczęłam na poważnie pisać; rozkwitłam.
W ciągu tych kilku lat poznałam mnóstwo fantastycznych ludzi na dwóch portalach społecznościowych- asku i Facebooku. Gdyby nie oni, dzisiaj nie pisałabym tego wpisu.
A wam, moi internetowi przyjaciele, chciałabym podziękować. Za to, że po prostu jesteście. Wy wiecie, że to do was mówię. Wielki hug dla was wszystkich! ❤
W przyjaźniach przez internet piękne jest to, że ludzie nie wiedzą, jak naprawdę wyglądasz. Poznają cię pod względem charakteru i tego, co piszesz. Nie znają twojego stanu majątkowego czy pozycji społecznej. Nie są fałszywi- nie przyjaźnią się z tobą dla sławy, pieniędzy czy jakiegokolwiek innego powierzchownego aspektu. Przyjaźnią się z tobą, bo po prostu cię lubią; uważają, że jesteś wartościową osobą i uwielbiają z tobą rozmawiać. Nie widzę w tym ani grama fałszu.

Również nie uważam, żeby spotykanie osób poznanych przez internet było czymś złym... Jasne, trzeba trochę uważać, bo trafiają się i tacy Janusze 40+, którym o jedno tylko chodzi, ale no... Żyjemy w takim czasie, że bardzo łatwo można sprawdzić czy osoba, z którą rozmawiamy, jest tym, za kogo się podaje. Nie popadajmy w paranoję xd Ale dla starszego społeczeństwa i tak będzie to coś niebezpiecznego i czego nie powinno się robić... xd
OdpowiedzUsuńJak ja bym chciała spotkać kogoś z tych osób, które poznałam przez internet i z którymi utrzymuję kontakt... Niestety zawsze są to osoby, które mieszkają przynajmniej 4h jazdy ode mnie XD I jakoś tak mi to trochę to spotkanie uniemożliwia... Ale kiedyś na pewno mi się uda <3
Uda się na pewno ;)
Usuń