Dokładnie to miałam na myśli

Pisząc post o postanowieniach noworocznych miałam na myśli dokładnie taką sytuację.
Ostatni post wrzuciłam 20 stycznia. Cóż, kawał czasu, nie? Zrobiłam to, czego chciałam tak bardzo uniknąć – porzuciłam swoje postanowienie. Dwadzieścia dni po tym, jak zaczęłam je realizować. Pretty short, right?
Słuchajcie, naprawdę żałuję. Pokornie przychodzę prosić o wybaczenie z nadzieją, że mi wybaczycie. Wiem, zaniedbałam was, a siebie zawiodłam. Jednak wracam.
Miałam wstawić post już wcześniej, ale brak czasu był tu główną przyczyną. Nie miałam kiedy napisać posta, mój (że tak to nazwę) grafik jest ostatnio bardzo napięty. Dopiero dzisiaj znalazłam chwilę czasu, więc jestem.
Trzeba podziękować pewnej osobie, która to na asku swoim pytaniem poruszyła sznureczek "blog". Dzięki, anonimowa osobo! Bez ciebie pewnie wciąż ten blog ział pustkami i brakiem nowych wpisów.
Nie pozostaje mi nic innego, jak rozplanowanie sobie wolnego czasu na tyle, aby znaleźć chwilę na cotygodniowy wpis. Prawdopodobnie nowych postów można spodziewać się w piątki, soboty lub niedziele, bo to moje "najwolniejsze" dni.
Z ogromną pokorą,
wasza Incendio

Komentarze

Popularne posty